Spora część fanów serii Dragon Age nie jest przekonana co do decyzji, na jakie zdecydowało się studio BioWare względem nadchodzącej, czwartej części cyklu, dlatego nie wypowiada się o niej pozytywnie. Takie osoby mogą też nieco sceptycznie podejść do kolejnej wypowiedzi reżysera The Veilguard, który porównał nową grę do kultowej wręcz „jedynki”.
John Epler pracuje w
BioWare od ponad dekady – tworzył wszystkie główne części serii
DA, a obecnie pełni rolę reżysera kreatywnego
Straży Zasłony. Mężczyzna jest bardzo pochłonięty tym fantastycznym uniwersum, gdyż, jak twierdzi, myśli o nim tak często, że byłby w stanie napisać fabułę do kolejnych pięciu odsłon. Ponadto zdaje on sobie sprawę, że pierwsze części (głównie
Origins) bardzo kojarzą się z mrokiem czy ponurymi motywami, lecz w wywiadzie dla serwisu
IGN stwierdził, iż nie tylko z tego zbudowane jest
„DNA serii”.
Rzeczą, o której często zapominamy, jest fakt, że Dragon Age: Origins miało też lżejsze momenty. Dla przykładu, Alistair zachowuje się trochę jak głupek. Jest kilka zabawnych momentów z ogarem. Myślę, że właśnie ten kontrast z Origins wykorzystujemy także w The Veilguard. Są [w „czwórce” – dop. red.] bardziej pozytywne postacie, ale nawet one mają swoje tragedie. Mają chwile osobistej rozpaczy.
Pierwsze
DA rzeczywiście składało się z tego typu kontrastów, lecz mimo obecności ciężkich motywów w
The Veilguard gracze i tak mogą mieć problem ze zbyt „kolorową” oprawą wizualną – tym bardziej że bardzo różni się ona od stonowanej grafiki
Origins i „dwójki”.
Mimo dużych zmian w mechanikach względem poprzednich odsłon deweloperzy nadal promują nadchodzącą produkcję hasłem
„powrotu do korzeni”. Generalny menedżer
BioWare, Gary McKay, użył takiego sformułowania w kontekście tego, że tytuł nie będzie grą wieloosobową, choć studio rozważało taką możliwość:
Tak naprawdę chodziło o powrót do korzeni i tego, w czym jesteśmy świetni, czyli gier fantasy dla jednego gracza. [...] Postacie [w The Veilguard – dop. red.] są wypełnione miłością i stratą oraz złożonymi wyborami, więc chcieliśmy upewnić się, że trafiamy [tym] do serc [graczy].
McKay twierdzi, że
The Veilguard nie stanowi restartu serii tudzież nie jest jej rebootem, a zmiany w podstawowych założeniach mechanik typowych dla serii wynikają z chęci rozwoju i z wyciągania wniosków z wcześniejszych działań studia. Czy przełoży się to na sukces i pozytywne oceny graczy po premierze, na ten moment trudno stwierdzić.
Źródło:
Zuzanna Domeradzka - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2024-10-01 19:53:34
|
|
|